Na pierwszy ogień w mojej wiosennej serii trafia zapach, który początkowo traktowałam jako całoroczny „bezpiecznik”, ale im więcej czasu z nim spędzam, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to właśnie teraz – na przełomie zimy i wiosny – wypada najpiękniej. Kiedy powietrze jest jeszcze chłodne, ale już zaczyna pachnieć zmianą, a świat powoli budzi się do życia.




